Adam Struzik o kadencji 2014-2018

mazovvvvia

- Jest pan najdłużej urzędującym marszałkiem województwa w Polsce. Pełni pan tę funkcję w trakcie piątej kadencji samorządu. Co podczas tej obecnej stanowiło dla pana największy problem bądź wyzwanie?

- Przede wszystkim powracające próby rozbicia województwa mazowieckiego. Nowy podział administracyjny to odgrzewany co kilka lat pomysł z 2010 r. Politycy PiS-u z Jarosławem Kaczyńskim na czele za każdym razem przekonywali, że stworzenie dwóch województw – stołecznego i mazowieckiego – przyniesie regionowi szczęście i dobrobyt. Nie zająknęli się nawet, że doprowadziłoby to do powstania superbogatego, ale obciążonego olbrzymim "janosikowym" województwa warszawskiego i dużo biedniejszego województwa mazowieckiego, którego nie byłoby stać na wykonywanie ustawowych zadań. Skutecznie, wspólnie z samorządami i środowiskami naukowymi, przeciwstawiliśmy się temu absurdalnemu pomysłowi.

- Pojawiła się też koncepcja utworzenia metropolii warszawskiej złożonej z Warszawy i 33 otaczających gmin przy jednoczesnej likwidacji powiatów warszawskich.

- Faktycznie, utworzenie przedziwnego tworu administracyjnego było kolejnym nielogicznym pomysłem PiS-u, z którego szczęśliwie dla wszystkich wycofano się rakiem. Mam nadzieję, że już do tego nie wrócimy.

- Gdyby porównać tę kończącą się właśnie kadencję samorządu wojewódzkiego z poprzednią, to...

- Z jednej strony złapaliśmy wiatr w żagle, jeżeli chodzi o inwestycje. Po wyroku Trybunału Konstytucyjnego i zmniejszeniu "janosikowego" sytuacja finansowa Mazowsza ustabilizowała się. Pozwoliło nam to na powrót do budowy dróg, remontów i wyposażania szpitali, instytucji kultury, a także wspierania finansowego samorządów, organizacji pozarządowych, sołectw czy ochotniczych straży pożarnych. Ale z drugiej – ten entuzjazm skutecznie gaszą rządzący, odbierając nam kompetencje i środki czy unikając debaty ze środowiskami samorządowymi. Wiele energii tracimy na przeciwstawianie się fatalnym propozycjom większości parlamentarnej.

- Nie jest pan pierwszy, który skarży się na odbieranie kompetencji i brak dialogu. Narzekali na to niemal wszyscy marszałkowie, z którymi rozmawialiśmy.

- To niewątpliwie jedna z największych bolączek samorządów. Borykamy się z intensywnie prowadzoną przez partię rządzącą polityką antysamorządową – polityką niebezpieczną, antyeuropejską i etatystyczną. Krok po kroku, sukcesywnie i po cichu odbiera się nam kolejne uprawnienia, chociażby w zakresie realizowania doradztwa rolniczego czy wspierania rozbudowy bazy sportowej. Straciliśmy też możliwość gospodarowania wodą i melioracjami oraz środkami wojewódzkich funduszy ochrony środowiska. Jest to tym bardziej niedorzeczne, że przez lata realizowaliśmy te zadania bez zarzutu. Stoczyliśmy też batalię o zachowanie zapisów konstytucyjnych m.in. przy okazji dwukadencyjności oraz nowych zapisów w kodeksie wyborczym. To wszystko dzieje się bez konsultacji z samorządami i mieszkańcami, bez rozmów, bez racjonalnych argumentów.

- Uważa pan, że nie ma już nadziei na dobry dialog z większością parlamentarną?

- Cały czas dążymy do tego dialogu. Prowadzimy rozmowy z Ministerstwem Inwestycji i Rozwoju, bo działamy we wspólnej sprawie – sprawnego wykorzystywania funduszy europejskich. Już teraz w UE rozpoczęła się walka o pieniądze po 2020 r. i podział środków w ramach polityki spójności. Na szczęście wagę tych negocjacji dostrzegają m.in. premier Mateusz Morawiecki i minister Jerzy Kwieciński. Na poziomie samorządów województw doceniamy ich propozycje oraz wspieramy aktywną postawą polskich przedstawicieli w organie doradczym i opiniodawczym UE, czyli Komitecie Regionów.

- Jak pan ocenia współpracę samorządu z rządem w trakcie obecnej kadencji samorządowej?

- Niestety dialog jest teraz trudny, czasem nie ma go wcale. Oczywiście, w poprzednich kadencjach też różnie bywało i współpraca nie zawsze układała się gładko. Ale wzajemnie się słuchaliśmy. Obecnie podczas spotkań Komisji Wspólnej Rządu i Samorządu Terytorialnego, mimo wielu naszych krytycznych ocen i uwag dotyczących m.in. funduszy ochrony środowiska czy prawa wodnego, parlamentarna większość z uporem brnie w nietrafione rozwiązania.

- Jakie mogą być tego skutki?

- Paraliż organizacyjny i decyzyjny. Działania nowych struktur odebranych samorządom koncentrują się teraz na wymianie kadr kierowniczych i przydzielaniu sobie wysokich uposażeń. Klinicznym przykładem jest doktrynalne trwanie w rozwiązaniach dotyczących sieci szpitali i braku finansowania dla potrzebnych i dobrze wyposażonych oddziałów czy placówek. Widać to chociażby w przypadku Zakładu Onkologii Kobiecej w warszawskim Attisie. Otworzyliśmy go pół roku temu, a przez brak kontraktu z NFZ stoi pusty! W rozmowach z Ministerstwem Zdrowia odbijamy się o mur, mimo że wcześniej ministerstwo wyraziło pozytywną opinię o celowości tej inwestycji. Teraz zamiast rzeczywistego wsparcia mamy jedynie deklarację "przyjrzenia się sprawie". Tracą pacjentki, które mogłyby leczyć się w nowoczesnych, przyjaznych, komfortowych warunkach. Niestety podobną barierę napotykamy w działaniach antysmogowych. Skala problemu jest ogromna, a samorządy same sobie z nim nie poradzą, chociaż próbują – pozyskują środki, przeprowadzają termomodernizacje, wprowadzają autobusy elektryczne, budują farmy solarne. Ale pozostało jeszcze dużo pracy, ponieważ trzeba poprawić jakość paliwa, wymieniać stare piece na nowe, przyłączać kolejne części miast do ogrzewania miejskiego albo wprowadzać gazyfikację. To olbrzymie koszty, w których musi uczestniczyć państwo. A bez rzeczywistych zmian systemowych to się nie uda. O pomoc rządu apelowałem już wielokrotnie, także z innymi samorządowcami, ostatnio podczas I Kongresu Czystego Powietrza.

- Wracając do działalności samorządu Mazowsza w ciągu obecnej kadencji - co uważa pan za swoje trzy największe osiągnięcia w tym czasie?

- Absolutnym sukcesem była obrona integralności Mazowsza i przyjęcie nowego podziału statystycznego, który obowiązuje od 1 stycznia 2018 r. Dzięki temu UE postrzega nas jako dwie jednostki statystyczne NUTS-2 o diametralnie różnych wskaźnikach rozwojowych i odmiennych potrzebach. Otwiera nam to drzwi do unijnych środków także w kolejnej perspektywie. Wcześniej istniało zagrożenie, że statystyczne bogacenie się Mazowsza, w dużej mierze wynikające z potencjału stolicy, doprowadzi do radykalnego zmniejszenia środków unijnych dla regionu mazowieckiego. Komisja Europejska przyjęła nasze argumenty i udało się. Ciężka praca i wytrwałość opłaciły się. Dużym sukcesem było również zaabsorbowanie 100 proc. środków unijnych w ramach poprzedniej perspektywy. Te ponad 14 mld zł dobrze wydatkowaliśmy i rozliczyliśmy, a musieliśmy tego dokonać do końca 2015 r. Nie możemy też zapomnieć o wyrwaniu się z bezprawnego, horrendalnie wysokiego "janosikowego" i zażegnaniu poważnego kryzysu finansów województwa.

- To ostatnie stanowiło zwieńczenie długiej batalii...

- Walczyliśmy o to już w poprzednich kadencjach, ale dopiero w obecnej udało nam się inwestycyjnie odbić. Odzyskaliśmy stabilność finansową, co potwierdzają też agencje ratingowe. Intensywnie nadrabiamy ten czas – budujemy, remontujemy, wyposażamy. Przykładem mogą być milionowe inwestycje w Kolejach Mazowieckich czy budowa najnowocześniejszego w Europie szpitala psychiatrycznego w Drewnicy za 118 mln zł. Wprowadziliśmy nowe instrumenty wsparcia, m.in. dla powiatów przeznaczyliśmy ponad 100 mln zł na budowę i rozbudowę dróg.

- A co uznaje pan za swoje niepowodzenie w tej kadencji?

- Trudnych momentów nie sposób uniknąć. Nie mogę pogodzić się z blokowaniem przez PPL rozwoju portu lotniczego w Modlinie – lotniska, które dobrze prosperuje, ale wymaga rozbudowy terminala. Szkoda, bo z pobudek politycznych marnuje się jego ogromy potencjał. Tracą na tym przede wszystkim pasażerowie. Inną sprawą jest pogłębiająca się recentralizacja i niemoc samorządów w walce z tymi działaniami. To błędny kierunek polityki, od którego odchodzi się w całej Europie. A niechęć władzy centralnej oraz ograniczenie kompetencji samorządom nie sprzyjają budowaniu silnych i samowystarczalnych wspólnot. Ale samorządowców trudno jest zniechęcić, dlatego bronimy się – na poziomie związku województw czy organizacji samorządowych. Powołaliśmy też Ruch Obrony Polskiej Samorządności.

- Jakie zmiany legislacyjne – pana zdaniem – mogłyby poprawić działanie samorządów w Polsce? Czy jakieś przepisy należałoby uchylić bądź przeciwnie – wprowadzić do porządku prawnego?

- Po pierwsze, należałoby zahamować działania antysamorządowe i bezwzględnie zatrzymać proces odbierania samorządom kompetencji i środków. Martwi mnie też zapis o dwukadencyjności wójtów, burmistrzów i prezydentów, odbierający obywatelom wolne prawo wyboru, a dobrym gospodarzom możliwość ubiegania się o stanowisko.
Pilnego rozwiązania wymaga także problem komunikacji publicznej na terenach pozametropolitarnych. Upadają kolejne firmy transportowe i PKS-y. Za chwilę mieszkańcy małych miast i wsi nie będą mogli dostać się do pracy czy szkoły. Bez dopłaty ze środków publicznych zaniknie możliwość podróżowania w wielu obszarach wiejskich.

- Skoro o pieniądzach mowa, to wciąż problemem jest finansowanie samorządów.

- Chociażby zlecone zadania publiczne, które nie są prawidłowo wycenione i samorządy często muszą do nich dopłacać mimo opinii NIK-u i RIO mówiących o tym, że z budżetu samorządów nie można finansować zadań zleconych przez rząd. Co prawda toczymy w tej sprawie spory sądowe, ale oczekujemy większego zrozumienia ze strony rządu i pokrycia tych wydatków. Nowego podziału wymagają też wpływy z podatków CIT i PIT dla gmin, powiatów i województw, adekwatnie do powierzonych zadań.

- Jaki ustrój samorządu jest dla pana najbliższy ideałowi i co dziś jest największym wyzwaniem dla tego szczebla samorządu, w którym pan działa?

- Bezsprzecznie trzeba wrócić do samorządowych ideałów. To nieprawda, że dobro wspólne, samorządność, solidarność i subsydiarność nie są już potrzebne czy nie sprawdziły się. Te zasady są jak najbardziej aktualne i pozwoliły wyjść z wielu krytycznych sytuacji, a wielu w ogóle uniknąć. Powinny być obecne i w życiu, i w polityce – od najmniejszej wspólnoty, czyli rodziny, po największą rodzinę wolnych, suwerennych, demokratycznych krajów członkowskich UE. Jeśli chodzi o wyzwania, to od dłuższego czasu niezmiennie pozostaje nim zatrzymanie centralistycznych zapędów PiS-u.

- Dziękuję za rozmowę.

Źródło: www.portalsamorzadowy.pl
(ski)