Marszałek Andrzej Buła chwali ministra rozwoju

O problemach demograficznych, ubocznych skutkach reformy edukacji, relacjach z administracją rządową i sytuacji finansowej województw rozmawiamy z Andrzejem Bułą, marszałkiem województwa opolskiego.

Uwagawwmat1

- W zarządzaniu regionem najbardziej przeszkadza legislacyjna niepewność. Trudno prowadzić odpowiedzialną politykę rozwoju, gdy odbierane są kolejne narzędzia - mówi Andrzej Buła, marszałek województwa opolskiego. Samorządy województw mają partnera w ministrze rozwoju, który rozumie istotę i potrzeby samorządów i chce współpracować z marszałkami. Ale nie ze wszystkimi przedstawicielami administracji rządowej ta współpraca układa się tak dobrze - ocenia marszałek Buła.
Najistotniejszym aktem prawa, wymagającym uchwalenia, jest ustawa o dochodach jednostek samorządu terytorialnego, która powinna zapewnić wszystkim województwom stabilną sytuację finansową - uważa marszałek województwa opolskiego.

- Był pan marszałkiem w poprzedniej kadencji samorządu, piastuje pan również ten urząd w obecnej kadencji. Na ile obie te kadencje się różnią od siebie z pańskiego punktu widzenia?

- Funkcję marszałka województwa opolskiego objąłem w trakcie poprzedniej kadencji, w listopadzie 2013 roku i pierwszym moim zadaniem było przygotowanie projektu budżetu województwa na rok 2014. Jednocześnie prowadziliśmy prace związane z przygotowaniem projektu Regionalnego Programu Operacyjnego Województwa Opolskiego na lata 2014-2020 - krótko potem kadencja się zakończyła. Dopiero o tej kadencji, 2014-2018, mogę powiedzieć, że to „moja autorska” kadencja w samorządzie województwa.

- No dobrze, skupmy się zatem na ostatnich czterech latach. Co w tym okresie było dla pana największym wyzwaniem?

- Wyzwaniem nie tylko dla mnie, ale dla całego regionu, jest sytuacja demograficzna w województwie opolskim. Dlatego w tej kadencji postawiliśmy na program Opolskie dla Rodziny. Rozsądne i mądre inwestowanie w ludzi to najlepsza inwestycja w naszą przyszłość, a ten program jest właśnie takim spojrzeniem w przyszłość. Jako pierwsi w kraju dostrzegliśmy powagę problemu wyludniania się nie tylko województwa opolskiego, ale i kraju. Co ważne, jako pierwsi przedstawiliśmy spójny program przeciwdziałania depopulacji. Program zakłada bowiem działania na wielu polach: od narodzin, po edukację, rynek pracy, aż po politykę senioralną. Dziś mogę powiedzieć, że już ponad miliard złotych zainwestowaliśmy w rozwój przedsiębiorczości i nowe miejsca pracy, rozwój edukacji (w tym szkolnictwa zawodowego), pomoc rodzicom w opiece żłobkowej i przedszkolnej czy usługi zdrowotne i społeczne dla seniorów. Wierzę, że to wszystko będzie procentować i opolskie będzie postrzegane jak dobry region do życia tutaj i do zakładania rodziny.

- Myślę, że mieszkańców najskuteczniej zatrzymują i przyciągają jednak dobrze płatne miejsca pracy. A na to już samorząd wpływu nie ma.

- Niezwykle ważny jest dialog z tymi, którzy tworzą miejsca pracy. Cyklicznie spotykam się z przedsiębiorcami, a jednostka samorządu województwa - Opolskie Centrum Rozwoju Gospodarki - poznaje bieżące potrzeby przedsiębiorców i, jeśli tylko to możliwe, pomaga w ich zaspokajaniu. Działa na rzecz integracji środowiska biznesowego czy wymiany doświadczeń. Zamysł jest taki, by funkcjonujące w naszym regionie firmy - te rodzime i zagraniczne - czuły się tu „u siebie”. By wiedziały, że w naszym regionie każdy ich problem jest traktowany priorytetowo. W ten sposób to, co w minionych latach było wskazywane jako nasza słabość, czyli wielkość regionu, przekuwamy w atut. Niewielkie, kompaktowe województwo opolskie ma ambicję, by stać się województwem najbardziej przyjaznym przedsiębiorcom.

- Co uznaje Pan za swoje trzy największe osiągnięcia podczas obecnej kadencji?

- Mamy w urzędzie marszałkowskim świetny zespół koordynujący wydatkowanie funduszy i udaje nam się cały czas utrzymywać bardzo dobrą pozycję wśród województw w tej dziedzinie. Na półmetku tego okresu programowania opolskie jest liderem w wydatkowaniu unijnych dotacji - według danych Ministerstwa Rozwoju na dzień 8 marca osiągnęliśmy 102 procent realizacji celu, co oznacza, że nie grozi nam utrata środków z RPO. Muszę przypomnieć, że w tej perspektywie unijnej Komisja Europejska postawiła takie wymogi - osiągnięcie określonych poziomów wydatkowania unijnych pieniędzy właśnie na półmetku. Ten wynik mobilizuje nas do jeszcze lepszego działania w kolejnych miesiącach. Mówiąc o osiągnięciach, nie mogę pominąć Marszałkowskiego Budżetu Obywatelskiego, który w tym roku realizujemy już po raz drugi. Stoję przy stanowisku, że zarząd województwa to partner, który ma przede wszystkim wsłuchiwać się w głosy i pomysły tych, którzy w tym województwie pracują, tworzą jego przyszłość i teraźniejszość. I jeśli jest możliwość, by mieszkańcy mogli zdecydować o wydaniu pewnej kwoty z budżetu województwa na swoje pomysły, to trzeba było im ją stworzyć.

- Nie byliście pierwszym regionem, który wdrożył to rozwiązanie…

- Byliśmy drugim - po Małopolsce - regionem w kraju, który uruchomił taką możliwość na poziomie województwa. Doświadczenia pierwszej edycji budżetu obywatelskiego są bardzo dobre, w tym roku ruszyliśmy już z drugą edycją i znów widzimy, że mieszkańcy złożyli wiele ciekawych, inspirujących projektów. W pierwszej edycji nie potrafiliśmy przewidzieć, jakie będzie zainteresowanie mieszkańców propozycją rozdysponowania przez nich trzech milionów złotych na realizację obywatelskich pomysłów. Okazało się, że było ono ogromne. Zgłoszono 198 zadań, po ich weryfikacji do głosowania przeszło 117, a zagłosowało ponad 111 tysięcy osób. Dzięki tym głosom wybraliśmy do realizacji 25 różnych, bardzo ciekawych i czasem niezwykle potrzebnych projektów. Samorząd województwa ma ściśle określone ustawą zadania, ale to nie znaczy, że skupiamy się wyłącznie na nich. W sprawach ważnych dla regionu i jego rozwoju pomagamy także innym instytucjom. Udało nam się wygospodarować w budżecie województwa pieniądze na dofinansowanie uruchomienia kierunku lekarskiego na Uniwersytecie Opolskim. Za pieniądze samorządu województwa powstaje pod Opolem stała baza dla śmigłowca Lotniczego Pogotowia Ratunkowego, bo opolskie było jedynym regionem, w którym taki śmigłowiec nie stacjonował. Dzięki naszym staraniom już od listopada 2016 roku funkcjonuje tymczasowa baza LPR i do tej pory ratownicy wylatywali do pomocy już ponad 500 razy.

- Co w tej kadencji najbardziej przeszkadzało w zarządzaniu regionem?

- Myślę, że najbardziej legislacyjna niepewność. Obecny rząd od początku swojego funkcjonowania ograniczył kompetencje samorządów, zabrano nam m.in. ośrodki doradztwa rolniczego oraz zarządy melioracji i urządzeń wodnych, praktycznie pozbawiono wpływu na wojewódzkie fundusze ochrony środowiska i gospodarki wodnej, w międzyczasie mówiło się także o tym, że samorządy stracą wojewódzkie urzędy pracy. Z jednej strony trudno prowadzić odpowiedzialną politykę rozwoju, gdy odbierane są kolejne narzędzia, z drugiej zaś wyjątkowo smutne jest to, że przez to odbieranie kompetencji demontuje się najbardziej udaną reformę ustrojową - reformę samorządową.

- Wielu marszałków bardzo krytycznie wypowiada się na temat jakości relacji rządu z samorządami. A jak pan ocenia współpracę samorządu z rządem w trakcie obecnej kadencji samorządowej?

- Ten dialog układa się bardzo różnie. Cieszę się, że samorządy województw mają partnera w ministrze rozwoju, który rozumie istotę i potrzeby samorządów, chce współpracować z marszałkami. Jest częstym gościem konwentów marszałków i chętnie zaproszenia na te spotkania przyjmuje – co mogę potwierdzić jako przewodniczący konwentu w tym półroczu. Ale nie ze wszystkimi przedstawicielami administracji rządowej ta współpraca układa się tak dobrze. Może świadczyć o tym choćby to, że urząd marszałkowski w Opolu po kilkunastu latach musi opuścić pomieszczenia, które od początku funkcjonowania samorządu województwa wynajmował od urzędu wojewódzkiego. Nie wybudowaliśmy do tej pory swojej siedziby, bo zawsze były ważniejsze dla regionu potrzeby, ale teraz stanęliśmy przed koniecznością wydania na to pieniędzy, które musimy znaleźć w budżecie.

- Co jest dziś największym wyzwaniem dla samorządu wojewódzkiego w Polsce?

- W sensie ustrojowym największym wyzwaniem jest dziś odwrócenie procesu centralizacji państwa na rzecz pogłębionej decentralizacji zadań publicznych, zgodnie z zasadą subsydiarności. Marszałek województwa powinien być rzeczywistym gospodarzem regionu. Można także przypuszczać, że z czasem żądania publiczne będą rosły, a budżety nie. Dlatego wyzwaniem całej administracji publicznej na najbliższe lata będzie, nie tylko w ramach wymagań, skuteczne stosowanie nowych rozwiązań. Musimy nauczyć się zarządzania własnymi zasobami i własnym rozwojem instytucjonalnym w sposób społecznie odpowiedzialny, nie tylko w ramach wymagań stawianych przez ustawy, ale wyprzedzająco - uważnie obserwując rzeczywistość.

- Czy w jakiś sposób można dostosować samorządy do zmieniającej się rzeczywistości? Jakie zmiany legislacyjne - pana zdaniem - mogłyby poprawić działanie samorządów w Polsce?

- Przede wszystkim nie powinno być takiej niepewności stanu prawnego, ponieważ rozwiązywanie strategicznych problemów, takich jak wspomniane już wcześniej problemy demograficzne, wymagają konsekwentnych długoletnich działań, a tych w sytuacji nieustannie zmieniającego się prawa nie da się wdrożyć w logiczny sposób. Przykładem jest likwidacja gimnazjów, która zburzyła latami układaną sieć placówek oświatowych przez organy prowadzące jednostki oświatowe, a jednocześnie skomplikowała realizacje projektów w regionalnym programie operacyjnym, ukierunkowanych na wsparcie sytemu oświatowego. Wprowadzane gwałtowne zmiany legislacyjne powinny brać pod uwagę realizatorów tych zadań. Jednak największym problemem jest brak stabilizacji dochodowej budżetów województw. Dochody województw oparte są o bardzo niestabilne źródło, jakim jest podatek CIT. CIT dla województwa opolskiego w 2007 roku wyniósł 101 mln zł, a w 2014 - 66 mln. W 2017 roku 33 proc. całego CIT-u wpłynęło do województwa mazowieckiego. To wyraźnie pokazuje, jak niestabilne jest to źródło dochodów. Dzisiaj w budżetach województw ponad 50 proc. to środki europejskie i powiązane z nimi dotacje. A na dodatek obecna ustawa o dochodach JST obowiązuje do końca 2019 roku. Niemożliwe jest planowanie wieloletnich przedsięwzięć bez prognozowania dochodów budżetu.

- Samorządy od dawna sygnalizują, że będą miały problem. Jak można do tego nie dopuścić?

- Najistotniejszym aktem prawa, wymagającym uchwalenia, jest ustawa o dochodach jednostek samorządu terytorialnego, która powinna zapewnić wszystkim województwom stabilną sytuację finansową poprzez zapewnienie dochodów na poziomie adekwatnym do przypisanych zadań. Warta uwagi jest także propozycja Związku Samorządów Polskich, która zakłada uwzględnienie w mechanizmach rozdziału środków centralnych tzw. wskaźnika obciążenia demograficznego, który bardziej sprawiedliwie pomagał dzielić subwencje, bo mierzyłby stosunek liczby osób pracujących do liczby osób przed i po wieku aktywności zawodowej. To odpowiedź na problemy demograficzne, z którym mierzą się polskie regiony.

- Dziękuję za rozmowę.

Źródło: www.portalsamorzadowy.pl
(ski)