Polskie regiony na unijnym doładowaniu

Wartość PKB polskich województw będzie nawet ponad 5 proc. wyższa za sprawą funduszy unijnych z polityki spójności - wynika z szacunków Komisji Europejskiej. To najwyższy wynik, obok regionów Węgier, Słowacji i Portugalii. Według analiz KE wpływ inwestycji unijnych na całą polską gospodarkę do 2023 r. ma wynieść 3,4 proc.

Powwwiony

Komisja Europejska przeanalizowała, jaki wpływ będzie miała polityka spójności na gospodarki poszczególnych regionów. Spośród 276 unijnych regionów polskie województwa znalazły w gronie tych, które najwięcej zyskają. Polityka spójności szczególnie pobudzi rozwój gospodarczy woj. lubelskiego, ale także podlaskiego, warmińsko-mazurskiego, podkarpackiego i świętokrzyskiego.
KE prognozuje, że do końca okresu realizacji obecnej perspektywy finansowej (2023 r.) PKB woj. lubelskiego będzie o 5,5 proc. wyższy za sprawą inwestycji unijnych, w stosunku do poziomu, który region osiągnąłby bez pieniędzy z Unii Europejskiej. To dziewiąty wynik wśród unijnych regionów. Pierwsze miejsce należy do węgierskiego regionu Észak, gdzie regionalny PKB wzrośnie o 8,7 proc. w porównaniu ze scenariuszem, w którym dodatkowy strumień unijnego wsparcia się nie pojawiłby.
W sumie w UE jest 276 regionów, które w Polsce odpowiadają województwom. W pierwszej 20. zestawiania KE, znalazło się osiem z nich. Równie silny wpływ, jak w przypadku woj. lubelskiego, fundusze unijne mają wywrzeć na regionalne gospodarki województw: podlaskiego (5,3 proc.), warmińsko-mazurskiego (5,2 proc.), podkarpackiego (5,1 proc.) i świętokrzyskiego (4,7 proc.).
Tych pięć województw, poza standardowym wsparciem unijnym, jako obszary o specyficznych, strukturalnych trudnościach rozwojowych, objętych jest dedykowanym programem Polska Wschodnia. Pula programu na lata 2014-2020 wynosi 2 mld euro. Fundusze unijne wspierają rozwój przedsiębiorczości w tej części kraju, ale także inwestycje w komunikację miejską, drogi i kolej.
- Nie znam dziejowego okresu w historii Polski, żeby te regiony przodowały, one zawsze odstawały od reszty naszego kraju, przez nie przetaczały się wojny (…), ciągle były odbudowywane. Te uwarunkowania determinowały w jakimś sensie rozwój. Dzisiaj te województwa wkroczyły na drogę szybszego rozwoju, tylko pojawia się pytanie, czy rozwój ten będzie niwelował dysproporcje pomiędzy poszczególnymi regionami naszego kraju - powiedział marszałek woj. lubelskiego Sławomir Sosnowski. Dodał, że różnice w PKB nadal są znaczące, a bogatsi mimo wszystko szybciej nadrabiają dystans do unijnej średniej. Według danych Eurostatu PKB na mieszańca woj. lubelskiego w 2015 r. był na poziomie 47 proc. średniej unijnej, podczas gdy na Mazowszu było to już 109 proc.
Prognozy Komisji Europejskiej pokazują, że polityka spójności będzie miała silny wpływ na regionalne gospodarki również w przypadku woj.: zachodniopomorskiego (4,7 proc.), kujawsko pomorskiego (4,4 proc.) i małopolskiego (4 proc.).
Na końcu tej listy znalazło się Mazowsze, które jako region bogatszy, nie korzysta z równie silnego strumienia funduszy unijnych. Równocześnie jest to jeden z najszybciej rozwijających się gospodarczo regionów UE, jednak udział funduszy unijnych we wzroście gospodarczym województwa ma być znacząco mniejszy - na poziomie 2,2 proc. (53 miejsce w UE).
Według analiz KE wpływ inwestycji unijnych na całą polską gospodarkę do 2023 r. ma wynieść 3,4 proc. Zgodnie z przewidywaniami, fundusze unijne najsilniej oddziałują na gospodarki największych beneficjentów, czyli krajów wschodniej części kontynentu. Korzyści z polityki spójności czerpią jednak także państwa starej Unii, zarówno bezpośrednio - dzięki sprzedaży dóbr inwestycyjnych - jak i pośrednio, w efekcie wzrostu obrotów handlowych.
Dane dotyczące oddziaływania polityki spójności są elementem raportów Komisji Europejskiej, publikowanych w momencie, gdy trwają prace nad przyszłym wieloletnim budżetem Unii Europejskiej, który będzie obowiązywał po 2020 r. Są one szczególnie trudne w kontekście Brexitu i pojawienia się wydatków na nowe cele związane m.in. z migracją czy obronnością. KE przedstawi propozycje dotyczące przyszłych wieloletnich ram finansowych i polityki spójności w połowie przyszłego roku. Nie wiadomo, czy luka po wyjściu Wielkiej Brytanii - szacowana na ok. 10-14 mld euro rocznie - zostanie wypełniona przez nowe źródła dochodów bądź podwyżkę składki członkowskiej, czy też konieczne będą cięcia, w tym uszczuplenie budżetu polityki spójności.
Scenariuszowi cięć, które miałyby objąć fundusze unijne, sprzeciwia się Europejski Komitet Regionów, unijny organ doradczy, w którym zasiadają przedstawiciele samorządów z państw członkowskich UE, w tym m.in. marszałkowie polskich województw. Jak podkreślił  marszałek woj. wielkopolskiego i wiceszef Komitetu Regionów Marek Woźniak, Komitet na pewno będzie lobbował na rzecz przyszłej polityki spójności. - Założenie minimum jest takie, że po odjęciu pieniędzy, których będzie mniej w wyniku Brexitu, polityka spójności nie straci już nic więcej, a być może uda się zawalczyć, by pieniądze nie były dużo mniejsze niż obecnie. Ten głos będzie jednolity, będzie mówił, że środków na politykę spójności nie należy ograniczać - zaznaczył.
Komitet Regionów zapoczątkował "Sojusz na rzecz silnej polityki spójności po 2020 r." Za pośrednictwem internetu każdy Europejczyk może wyrazić poparcie dla polityki spójności, podpisując odpowiednią deklarację.
W latach 2014-2020 Polska zainwestuje 82,5 mld euro z unijnej polityki spójności. Na tę kwotę składa się ok. 76,9 mld euro dostępnych w programach operacyjnych.

Źródło: www.portalsamorzadowy.pl
(ski)

Więcej w tej kategorii: « Bądźmy innowacyjni