Co z nadlimitami dla marszałkowskich szpitali?

Szpitalom podległym samorządowi województwa zapłacono niewielką część kosztów wykonań nadmilitów świadczeń udzielonych chorym w pierwszych pięciu miesiącach 2017 roku. Co może to oznaczać dla lecznic i samych pacjentów?

a2Zdgfgbd

Podczas briefingu prasowego o zaistniałej sytuacji mówił marszałek województwa Olgierd Geblewicz oraz dyrektorzy placówek.
W pierwszych pięciu miesiącach 2017 roku marszałkowskie lecznice, dbając o zdrowie i życie pacjentów z Pomorza Zachodniego, wypracowały nadlimity za ponad 46 mln zł. Jak dotąd szpitale otrzymały z Zachodniopomorskiego Oddziału Narodowego Funduszu Zdrowia zaledwie 22 proc. tej sumy. To około 10 mln zł.
- Jesteśmy trzy miesiące przed planowaną reformą ochrony zdrowia i nadal nie wiemy, jak będą finansowane placówki medyczne. Teraz dodatkowo dochodzi kwestia płatności na wykonane nadlimity. W pierwszych pięciu miesiącach marszałkowskie lecznice otrzymały zaledwie 50% nadwykonań w stosunku do 2015 roku. Sytuacja ta może w konsekwencji prowadzić do przekładania terminów zabiegów niezagrażających życiu czy wydłużeniu kolejek pacjentów. Kadra i sprzęt będą niewykorzystywane, a długi zaczną narastać. Ta polityka Narodowego Funduszu Zdrowia niepokoi, dlatego skieruję kolejne pismo do centrali NFZ i jej odpowiednika w regionie z prośbą o jak najszybsze  przyjrzenie się naszemu przypadkowi. Okazuje się, że marszałkowskie lecznice ratują życie kredytując, jak na razie bezzwrotnie, Fundusz - podkreślił marszałek województwa Olgierd Geblewicz.
Brakująca kwota w budżetach jednostek sięgająca aż 36 mln zł budzi uzasadniony niepokój zarządu województwa., a przede wszystkim szefów szpitali, którzy w działaniu ZO NFZ upatrują przyczyn mogących pojawić się już niebawem kłopotów.
- O ile w poprzednich latach nadlimity były realizowane na poziomie 95-96 proc., to od stycznia 2017 roku sytuacja diametralnie się pogorszyła Co prawda w ostatnim tygodniu udało się odzyskać w Zdrojach część zaangażowanych środków, ale to nadal kropla w morzu potrzeb. W tych okolicznościach, chcąc ratować życie ludzkie, w tym naszych najmłodszych pacjentów, będę zmuszony zadłużać placówkę nawet o 1 milion złotych miesięcznie - zauważył dyrektor lecznicy w Zdrojach Łukasz Tyszler.
W analogicznym okresie w 2015 i w 2016 roku Zachodniopomorski NFZ, w przeliczeniu na procenty, zwrócił placówkom medycznym podległym samorządowi województwa około dwa razy więcej środków. Wykonane przez podmioty nadlimity oscylowały zaś na zbliżonym poziomie do 2017 roku. To odpowiednio 44 mln i 45 mln zł.
- Słyszymy o trudnościach OIOM w jednostce w Białogardzie. Nie wszystkie oddziały mają szpitale powiatowe w Sławnie czy Połczynie-Zdroju. W tej trudnej sytuacji może okazać się, że pacjenci trafią do szpitala w Koszalinie. Przypomnę, że liczba łóżek u nas jest również ograniczona - przekonywał dyrektor szpitala wojewódzkiego w Koszalinie Andrzej Kondaszewski.
Nieopłacenie wykonanych od stycznia do maja tego roku świadczeń wpłynie na pogorszenie sytuacji finansowej wysokospecjalistycznych marszałkowskich lecznic.
Samorząd województwa zachodniopomorskiego jest organem założycielskim dla 13 placówek medycznych. Siedem z nich to wysokospecjalistyczne szpitale, takie jak: szpital wojewódzki w Szczecinie, szpital wojewódzki w Koszalinie, szpital w Szczecinie-Zdrojach, Zachodniopomorskie Centrum Onkologiczne w Szczecinie, szpital regionalny w Kołobrzegu, szpital w Gryficach oraz szpital chorób płuc i gruźlicy w Koszalinie.

Źródło: www.wzp.pl
(ski)